O pewnym akordeoniście z Mysłowic

Akordeon w zespole? to nie żaden obciach… (basistka pisze)

Krótki, bo trwający zaledwie kilka miesięcy, epizod z mojej dotychczasowej współpracy z muzykami z regionu, to współpraca z zespołem, na którego pokładzie znajdował się akordeonista guzikowy. I od razu pozytywne i także spodziewane, bo to prawidło, rozczarowanie – jeśli instrumentalista posiada warsztat w ręce, grą na swoim instrumencie może ująć drugiego człowieka:-). Akordeon to świetny instrument! Marcin, bo tak ma na imię ów AKO jest tego znakomitym przykładem.

wyprowadzenia pary młodej

Szerząc pozytywny przekaz kolegi Piotra z byłego składu, chciałam także puścić w świat jego pisanie nt. akordeonowego grania.

Wyprowadzenia Pary Młodej

„Akogranie – prywatny kącik akordeonisty, gdzieś tam w zaciszu, na skraju internetowego „przestworu”. Akordeonisty z Mysłowic. A tak, właśnie tak! I nie ma, że jakieś hi hi i ha ha, że uśmieszki po kątach! Bo to człowiek poważny, a i kształcony solidnie! Jak to sam – bez pomocy kalkulatora 😉 – wyliczył, nauce gry na instrumencie poświęcił 12 lat życia.

Niestety akordeon stał się symbolem „obciachu”. Często kojarzy się z marną biesiadą, ulicznymi orkiestrami, które niegdyś można było napotkać w wielu miastach, czy zespołami z nazwy tylko folklorystycznymi przy kołach gospodyń wiejskich. Może i z Tomusiem Czereśniakiem z serialu o Czterech Pancernych. Przypuszczać można, że istnieje tu ten sam paradoks, jak w przypadku gitary – instrument jest trudny technicznie do opanowania, ale prosty akompaniament można zagrać po zdobyciu podstawowych umiejętności. Zwłaszcza, że standardowo w akordeonie po stronie basowej jeden guzik to jeden akord. A że w prostych melodiach akordy zmienia się stosunkowo rzadko, to grunt, żeby wciskać guziki „na bum cyk cyk”, i już spod palców leci prosty walczyk. No ale żeby dobrze zagrać „U cioci na imieninach”, tak prosto już nie będzie… 😉

Pewnym pocieszeniem może być fakt, że zwycięzcą jednego z „talent show” w naszym kraju został zawodowy akordeonista. Abstrahując zupełnie od wartości tego rodzaju programów telewizyjnych, trzeba przyznać, że pokazał on, iż muzyka akordeonowa, będąca na wyższym poziomie niż biesiada, może być także elementem kultury masowej.

Wracając jednak do kolegi mojego, oprócz gry w zespole oraz własnego muzykowania świadczy okazjonalne usługi. Najczęściej są to tak zwane wyprowadzenia pary młodej w drodze do ślubu. Potencjalni klienci mogą być pewni, że jest to muzyk z prawdziwego zdarzenia, który na prawdę potrafi grać. Czasem jeździmy też we dwójkę – z gitarą takie „ogrywki” przybierają szerszą formę. W końcu co dwa instrumenty, to nie jeden! ;)”

Marcinie, pozdrawiam! życząc wielu lukratywnych zleceń 😉 jak i innych muzycznych osiągnięć, niekoniecznie na polu komercji, ale także (a może przede wszystkim) realizowania własnego muzycznego „ja”.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *